HISTORIA ŻYCIA ŚW. FILOMENY OPOWIEDZIANA W WIZJI PRZEZ SAMĄ ŚW. FILOMENĘ SIOSTRZE BOŻEJ MARII LUIZIE OD JEZUSA

Jak wspomniałam w wczorajszym poście historia niewiele mówi nam o św. Filomenie. Wydaje się jednak, że samej Świętej zależało na tym, żebyśmy ją poznali. Z tego powodu chyba, bo jak inaczej to wytłumaczyć, opowiedziała swoją historię życia w XIX wieku służebnicy Bożej siostrze Marii Luizie od Jezusa. Kościół zaaprobował tę wizję po uprzednim jej zbadaniu.

 

3 sierpnia 1833 roku Maria Luiza od Jezusa, siostra zakonna z Królestwa Neapolu, zamierzała odmówić modlitwę dziękczynną po przyjęciu Komunii Świętej. Zakonnica na chwilę zamknęła oczy. Gdy po pewnym czasie chciała je otworzyć, coś trzymało je na uwięzi i nie mogła tego zrobić. Wówczas doświadczyła wizji, w czasie której usłyszała głos dziewczęcy. Dźwięk wydobywał się jakby z figurki św. Filomeny. Święta przekazała zakonnicy historię swojego życia i męczeństwa. Wyjaśniła że 11 sierpnia to dzień, w którym zakończyła swój ziemski żywot i wstąpiła do nieba, „gdzie jej Niebiański Oblubieniec dał jej w posiadanie wieczne dobra, których rozkoszy nie jest w stanie objąć żaden ludzki rozum”.

Męczennica mówiła dalej: „Dlatego też Jego Mądrość tak zrządziła, że przewiezienie mego ciała do Mugnano – nie zważając na ustalone plany księdza, który otrzymał moją śmiertelną powłokę – nie nastąpiło 5 sierpnia, jak on sobie tego życzył, lecz dopiero 11 sierpnia, i że nie zostałam po cichu zaniesiona do jego kaplicy domowej, jak sobie tego również życzył, lecz do Kościoła w zupełnie nadzwyczajny sposób wśród ogólnych wiwatów i okrzyków radości, gdzie mnie się teraz czci, tak że dzień mej męczeńskiej śmierci stał się dla mnie również dniem triumfu.

Ja, kochana siostro, jestem córką króla, który rządził małym dominium Grecji, także w żyłach mojej matki płynęła królewska krew. Nie mieli jednak dzieci, byli jeszcze poganami, dlatego modlili się i nieustannie składali ofiary swoim fałszywym bogom prosząc o dziecko. W naszej rodzinie jeden z krewnych był rzymskim lekarzem o imieniu Publiusz, dziś jest świętym w niebie, ale nie jest męczennikiem. Był chrześcijaninem. Widząc udręczenie moich rodziców i ślepotę duchową, współczuł im. Jednak natchniony przez Ducha Świętego nabrał odwagi, aby porozmawiać z nimi o wierze chrześcijańskiej. Obiecał im, że jeśli uwierzą i przyjmą chrzest, otrzymają potomstwo. Łaska jaka towarzyszyła jego słowom, oświeciła ich umysły i dotknęła ich serc. Rodzice przyjęli wiarę chrześcijańską, a niedługo potem moja matka oczekiwała dziecka.

Kiedy przyszłam na świat, dano mi na imię Lumena, ponieważ poczęłam się i urodziłam w świetle wiary, które tak rozjaśniło moich rodziców. W dniu w którym zostałam ochrzczona, nadano mi imię Filomena, gdyż tego dnia stałam się córką światła i wiary, otrzymanych podczas Sakramentu.

Miłość i czułość, jaką darzyli mnie moi rodzice, a szczególnie mój ojciec, była tak wielka, że wciąż chcieli mnie mieć przy sobie. Dlatego też kiedy miałam trzynaście lat, zabrali mnie do Rzymu. Okrutny cesarz Dioklecjan, wywołując wojny, w ten sposób manifestował swoją siłę. Mój biedny ojciec, widząc że jest słaby, pojechał do Rzymu, chcąc zawrzeć pokój. Udała się z nami również moja matka, aby mi towarzyszyć.

Kiedy przyjechaliśmy do Rzymu, mojemu Ojcu udało się umówić na spotkanie z Dioklecjanem. Wszyscy udaliśmy się do cesarskiego pałacu. Kiedy tylko weszliśmy do środka, cesarz cały czas mi się przyglądał, podczas gdy mój ojciec mówił o wielkiej niesprawiedliwości, jaką niesie wojna. Dioklecjan odpowiedział, żebyśmy się nie niepokoili, ponieważ skończą się wszystkie nasze troski. Podkreślał, że będziemy bezpieczni. Powiedział też, że daje całą władzę swego cesarstwa do dyspozycji mojego ojca i nie żąda niczego więcej oprócz ręki jego córki, Filomeny. Mój biedny ojciec zaakceptował propozycję pokoju, jaką złożył mu Dioklecjan.

Kiedy wróciliśmy do domu, rodzice próbowali przekonać mnie, żebym wyraziła zgodę i oddała się rzymskiemu imperatorowi. Natychmiast odmówiłam, tłumacząc się że jestem zobowiązana przysięgą czystości od jedenastego roku życia, i poświęcona Jezusowi Chrystusowi. Moje dziewictwo zostało ofiarowane Bogu, nie mogłam więc już sobą dysponować. Mój ojciec chciał mnie przekonać, że jestem też jego córką. Nakazał mi wręcz abym przyjęła ofertę Dioklecjana. Kiedy go nie słuchałam podsunął się nawet do gróźb. Jednak mój boski Oblubieniec dał mi tyle sił i łaski, że mogłam trwać przy swojej obietnicy i absolutnie odmówić Dioklecjanowi.

Wobec mojej odmowy, mój ojciec zakłopotany poszedł do imperatora i przedstawił mu moją decyzję. Cesarz nie chciał jednak zwolnić go z danego słowa i zażądał, aby ojciec przyprowadził mnie do pałacu, by on sam mógł mnie przekonać do zamążpójścia. Ojciec powrócił do domu i wspólnie z matką błagali mnie, żebym zechciała pójść do pałacu Dioklecjana. W końcu oboje padli mi do nóg, zaklinali i ze łzami w oczach prosili, żebym zlitowała się nad nimi. „Moje dziecko, miej litość nad swoimi rodzicami, zlituj się nad twoją ojczyzną i naszym królestwem” – przekonywali mnie. Odpowiedziałam im: „Nie mogę : moje dziewictwo, które przyrzekłam Bogu, ma pierwszeństwo przed wszystkim innym, Królestwem moim jest niebo”. Te moje słowa wprawiły rodziców w rozpacz. Zaprowadzili mnie do pałacu Dioklecjana.

Imperator, który podczas pierwszego spotkania był uprzejmy i traktował mnie z honorami, przekonywał mnie do zmiany decyzji, ale wszystkie jego obietnice, wszystkie jego pochlebstwa i groźby były bezskuteczne. Wówczas cesarz popadł w ogromny gniew i złość. Rozkazał wrzucić mnie do zimnego więzienia w swym pałacu. Zakuto moje ręce i nogi w kajdany. Dioklecjan sądził, że ból i hańba złamią moją odwagę. Raz na dobę przychodził do mnie. Kazał wówczas zdejmować mi kajdany, abym mogła zjeść odrobinę chleba i napić się wody. Później znów mnie męczył. Opór, na jaki napotykał podczas tych prób narażenia mojej niewinności, pobudzał go do zadawania mi coraz nowszych mąk. Jednak modlitwa podtrzymywała mnie i nie ustawałam w polecaniu się mojemu Jezusowi i jego przeczystej Matce. Kiedy nadszedł trzydziesty siódmy dzień więzienia, objawiła mi się Matka Boża. Przyszła cała w blasku z otwartymi ramionami i powiedziała :”Córko moja, jeszcze trzy dni będziesz musiała cierpieć w więzieniu i po czterdziestu dniach wyjdziesz z tego bolesnego miejsca.” Gdy Matka Boża dodała, że dlatego zostanę wypuszczona z więzienia, aby cierpieć jeszcze większe męki, i że jeszcze straszniejszą walkę przejdę niż do tej pory, moja radość przemieniła się w strach. Sądziłam, że zostanę natychmiast zabita, ale Maryja dodała mi otuchy, mówiąc :”Odwagi, moja córko Umiłowana!” Wiesz, że darzę Cię szczególną miłością, poprzez imię, które otrzymałaś na chrzcie świętym. Jest ono dowodem twojego podobieństwa do mego Syna i do mnie. Nazywają Ciebie Lumeną (światłością), a mój Syn, twój Oblubieniec zwany jest Światłością, Gwiazdą, Słońcem. Ja Ci pomogę. Teraz słabość twojej ludzkiej natury upokarza Cię. Otrzymasz jednak siłę do walki. Łaską, która będzie Ci towarzyszyć w słabości :poza twoim Aniołem Stróżem będzie Ci towarzyszył Anioł Gabriel, którego imię oznacza siłę. „On przyjdzie Ci z pomocą, on chronił mnie na ziemi. Poślę go Tobie jako mojej umiłowanej córce. ” Te słowa Królowej Dziewic natchnęły mnie odwagą. Objawienie zakończyło się, pozostawiając Niebiański zapach, który wypełnił całe więzienie. To co mi zapowiedziano, wkrótce się spełniło.

Dioklecjan zwątpił w możliwość zmuszenia mnie do ustępstwa i polecił publicznie mnie męczyć. Najpierw kazał mnie przywiązać do jednej z kolumn w swoim pałacu i biczować na oczach swoich żołnierzy, mówiąc: „Jeśli więc ona się nie wstydzi tego, że zamiast mnie, cesarza, woli złoczyńcę skazanego przez swój własny naród, to po sprawiedliwości zasługuje na takie samo potraktowanie, jak to które jego spotkało”.

Gdy Dioklecjan zobaczył, że dziewczyna zemdlała, a Jej ciało było pokryte ranami, rozkazał przestać ją biczować i ponownie zamknąć do więzienia. Sądził, że tam umrze. Filomena również sądziła, że to koniec jej życia na ziemi i będzie mogła dołączyć do Jezusa. Kiedy jednak była w więzieniu, przyszły do niej dwa anioły, które opatrzyły i uzdrowiły jej rany. Sprawiły również, że stała się jeszcze silniejsza niż wcześniej. Straż sądząca, że Filomena nie żyje, że zdumieniem zauważyła, że nie ma ona żadnych obrażeń po biczowaniu z poprzedniego dnia. Natychmiast donieśli o tym Dioklecjanowi. Cesarz widząc, że Filomena jest w pełni zdrowa, uważał że uzdrowienie zawdzięcza Jowiszowi, któremu służył. Ponownie chciał, żeby została rzymską cesarzową, ale ona konsekwentnie odmawiała, powtarzając, że jest zaślubiona Panu Jezusowi. Imperator składał jej kolejne obietnice, żądając, aby zgodziła się na jego propozycję. Duch Święty jednak umacniał Filomenę, dając Jej wytrwałość, taką światłość i jasność umysłu, że ani Dioklecjan, ani nikt inny z jego dworzan nie mógł nic zarzucić dowodom, którymi broniła prawdy wiary chrześcijańskiej. To ponownie rozzłościło cesarza. Rozkazał, aby utopiono Filomenę w wodach Tybru, wiążąc przy Jej szyi żelazną kotwicę. Jednak Jezus i tym razem okazał swoją wszechmoc i zapobiegł jej śmierci. Gdy dziewczynę wrzucano do rzeki, znów przybyły Jej z pomocą dwa anioły. Odwiązały linę, na której wisiała kotwica, tak że poszła ona na dno Tybru, gdzie znajduje się do chwili obecnej. Aniołowie wynieśli dziewczynę na swoich skrzydłach na brzeg, suchą i bez ran. Widząc to, wielu z tych którzy zgromadzili się na brzegach rzeki, uwierzyło w Boga chrześcijan i nawróciło się. Rozzłoszczony Dioklecjan uważał jednak, że to sprawa nieznanej czarodziejskiej mocy Filomeny i rozkazał, aby wleczono ją po ulicach Rzymu, a później strzelano do niej z łuku. Jednak mimo że jej ciało było całe przeszyte strzałami, a krew płynęła z każdej rany, dziewczyna była wciąż żywa. Wyczerpaną i  prawie umierającą żołnierze rzymscy, na rozkaz cesarza, znów wrzucili do więzienia. Tym razem także Pan Jezus nie pozostawił jej bez pomocy. Filomena zasnęła, a po przebudzeniu zobaczyła że jest zupełnie zdrowa. O Tym wydarzeniu straż więzienna szybko doniosła Dioklecjanowi. Cesarz rozgniewał się i polecił zabić Filomenę płonącymi strzałami. Jego rozkaz został natychmiast wykonany. Jego rozkaz został natychmiast wykonany. Żołnierze napięli swe łuki i wytężyli wszystkie swe siły. Strzały jednak odmówiły posłuszeństwa i wypuszczane wracały, raniąc łuczników. Sześciu z nich zginęło. Wielu innych poruszonych tym wydarzeniem i postawą Filomeny, nawróciło się na chrześcijaństwo. Tymczasem Dioklecjan przerażony nawróceniami, postanowił ściąć głowę Filomeny. Tym razem dusza dziewczyny wzniosła się do nieba, do Jej Boskiego Oblubieńca, aby otrzymać od Niego koronę dziewictwa, palmę męczeństwa i cieszyć się szczególnym pierwszeństwem przed wieloma wybranymi w Jego obecności. Filomena poszła do Nieba w piątek o godzinie piętnastej.

 

Taką relację św. Filomena pozostawiła siostrze Marii od Jezusa, która później przy różnych okazjach miała możliwość głębszego wniknięcia w tajemnicę śmierci i kultu Świętej.

Święta Filomeno módl się za Nami i wstawiaj się skutecznie.

Święta Filomena to święta którą wybrał Bóg aby była patronką czasów ostatecznych, czyli tych właśnie w których zostaliśmy zaproszeni aby żyć. W czasach ostatecznych ludzkość będzie potrzebowała specjalnych łask oraz ogromnej opieki nadprzyrodzonej. Bóg który kocha każdego człowieka niewyobrażalną Boską miłością nie zaprzestał na ofiarowaniu nam Maryi jako Matki pod krzyżem na Golgocie. Lecz daje nam również swoją ukochaną Córkę Światłości, którą kocha przed wszystkimi innymi i której w Niebie niczego się nie odmawia ze względu na ofiarę jaką złożyła ta 13 letnia dziewczynka. Jest jedyną Świętą która trzykrotnie została cudownie uzdrowiona aby przeżywać za każdym razem jeszcze

większe cierpienia. Oblubieniec bo tak nazywała Pana Jezusa zapragną mieć Świętą Filomenę przy samym tronie. Jej śmierć męczeńska w niewyobrażalnych męczarniach oraz odrzucenie dóbr Światowych i ogromną miłość do Pana Jezusa i Królowej Maryi, pozwoliła aby Filomena odeszła w ramiona jej Oblubieńca w piątek o godzinie 15:00. Jest Księżniczką Raju. Podczas objawień z 3 sierpnia 1883r. do siostry zakonnej Matki Luizy z Neapolu; Maryja kieruje takie słowa do Filomeny na trzy dni przed śmiercią: , twój anioł stróż, który też był moim, Anioł Gabriel, którego imię oznacza ,, Siłę”, przyjdzie ci z pomocą. Polecę Cię całkiem szczególnie jego pieczy jako moją wielce ukochaną córkę, którą kocham przed wszystkimi innymi. (….)”.

Podczas odprawiania egzorcyzmów demony wykrzykiwały:

Ta Dziewica i Męczennica św. Filomena jest naszym przeklętym wrogiem, Nabożeństwo do niej jest nową straszną bronią przeciwko piekłu.